Koszty transakcyjne to różnica między teoretycznym wynikiem strategii a rezultatem możliwym do uzyskania po rzeczywistej egzekucji. Obejmują nie tylko prowizje, lecz także spread bid–ask, poślizg cenowy, opłaty giełdowe, wpływ zlecenia na rynek oraz koszty związane z finansowaniem, krótką sprzedażą, wymianą walut lub rolowaniem instrumentu.

Backtest, który odejmuje jedną stałą prowizję i zakłada wykonanie po cenie zamknięcia świecy, może wyglądać precyzyjnie, ale odpowiadać na nierealne pytanie. Prawidłowy model kosztów powinien zależeć od instrumentu, wielkości zlecenia, płynności, zmienności i sposobu egzekucji.

Z czego składa się pełny koszt transakcji?

  • Prowizje i opłaty. Jawne kwoty pobierane przez brokera, giełdę i izbę rozliczeniową.
  • Spread bid–ask. Różnica pomiędzy najlepszą ceną kupna i sprzedaży. Zlecenie rynkowe zwykle płaci część lub całość spreadu.
  • Slippage. Różnica między ceną zakładaną przez model a średnią ceną rzeczywistego wykonania.
  • Market impact. Pogorszenie ceny wywołane przez samo zlecenie, szczególnie gdy jego rozmiar jest duży względem dostępnego obrotu.
  • Koszty utrzymania ekspozycji. Finansowanie, pożyczka papierów, wymiana waluty, opłaty za dane lub rolowanie mogą zmienić wynik wdrożenia.

„Zero prowizji” nie oznacza zerowego kosztu. Strategia nadal przechodzi przez spread, kolejkę zleceń i dostępną płynność.

Spread to koszt zależny od chwili

Spread nie jest stałą cechą instrumentu. Zmienia się w ciągu dnia, rozszerza przy niższej płynności i może gwałtownie rosnąć po publikacji danych lub podczas stresu. Definicja SEC jest prosta: bid to najwyższa cena oferowana przez kupującego, ask to najniższa cena akceptowana przez sprzedającego, a różnica między nimi jest spreadem.

Jeżeli backtest korzysta z cen środkowych albo z zamknięcia świecy, nie wie, po której stronie rynku można było wykonać transakcję. Minimalny realistyczny model powinien stosować cenę ask przy zakupie i bid przy sprzedaży lub jawnie doliczać część spreadu odpowiednią dla typu zlecenia.

Slippage i wpływ na rynek to nie to samo

Poślizg cenowy opisuje całe odchylenie wykonania od ceny referencyjnej. Może wynikać ze zmiany rynku między wygenerowaniem sygnału a wysłaniem zlecenia, opóźnienia systemu, kolejki w arkuszu, częściowego wykonania albo market impact.

Wpływ na rynek jest bardziej konkretny: zlecenie zużywa dostępną płynność lub ujawnia popyt i przesuwa cenę. Nie rośnie liniowo z każdą dodatkową jednostką. Znaczenie mają udział zlecenia w wolumenie, tempo egzekucji, zmienność i głębokość rynku. Dlatego stałe „dwa ticki slippage” może być rozsądne dla małego zlecenia, a całkowicie nieadekwatne dla większego portfela.

Obrót zamienia mały koszt w duży problem

Wpływ kosztów zależy nie tylko od ceny pojedynczej transakcji, lecz także od turnover, czyli obrotu portfela. Przyjmijmy jednoznaczną definicję: miesięczny obrót jednokierunkowy 150% oznacza, że suma zakupów lub sprzedaży odpowiada półtorakrotności wartości portfela.

Dla portfela 1 mln zł i kosztu 10 punktów bazowych na taki obrót miesięczny daje to około 1 500 zł kosztu na miesiąc, czyli 18 tys. zł rocznie bez uwzględniania kapitalizacji. To 1,8% wartości portfela. Jeżeli przewaga przed kosztami wynosiła 4% rocznie, prawie połowa znika jeszcze przed podatkami i błędami modelu.

Konwencje liczenia turnover różnią się między raportami. Dlatego procent obrotu zawsze powinien mieć definicję: zakupy, sprzedaże, ich minimum, średnia czy suma obu stron.

Dlaczego prosty model backtestu zawodzi?

Najczęstsze uproszczenia tworzą systematycznie zbyt dobry wynik:

  1. wykonanie po cenie zamknięcia tej samej świecy, która wygenerowała sygnał,
  2. jednakowy koszt dla płynnego ETF-u, małej spółki i kontraktu futures,
  3. brak ograniczenia udziału zlecenia w historycznym wolumenie,
  4. pominięcie szerszego spreadu w stresie i poza główną sesją,
  5. pełne wykonanie zlecenia limit bez uwzględnienia kolejki,
  6. stosowanie dzisiejszej tabeli opłat do całej historii bez zaznaczenia założenia.

Problem rośnie w strategiach intraday, na mniej płynnych instrumentach i przy sygnałach, które wielu uczestników może realizować w tym samym czasie.

Jak zbudować realistyczny model kosztów?

Praktyczny model można zapisać jako sumę kilku warstw:

koszt = prowizja + opłaty + zapłacona część spreadu + slippage + market impact + koszt utrzymania ekspozycji.

Każdą warstwę warto kalibrować osobno. Spread powinien pochodzić z notowań właściwych dla godziny sygnału. Slippage można mierzyć jako różnicę między ceną decyzji, ceną wysłania i średnią ceną wykonania. Market impact powinien zależeć od udziału zlecenia w wolumenie i zmienności. Kontrakty futures wymagają dodatkowo spójnego modelu rolowania.

Jeżeli nie ma danych transakcyjnych wysokiej jakości, lepiej użyć konserwatywnych przedziałów niż jednej pozornie dokładnej liczby. Test powinien pokazać wynik przy koszcie bazowym, podwyższonym oraz skrajnym.

Próg rentowności strategii

Najbardziej użyteczne pytanie nie brzmi „jaki koszt przyjąć?”, lecz „przy jakim koszcie strategia traci przewagę?”. Taki break-even cost pokazuje margines bezpieczeństwa. Jeżeli rezultat znika po dodaniu kilku punktów bazowych, model jest wrażliwy na mały błąd egzekucji.

Badania Frazziniego, Israela i Moskowitza wykorzystują rzeczywiste dane egzekucyjne do analizy kosztów oraz pojemności strategii. Novy-Marx i Velikov pokazują z kolei, że wynik po kosztach silnie zależy od obrotu, a proste strefy „kup/utrzymuj” mogą ograniczać zbędne transakcje. Wniosek nie brzmi, że każda strategia o wysokim obrocie jest zła. Wymaga po prostu mocniejszej przewagi i bardziej wiarygodnego modelu wdrożenia.

Jak ograniczać koszty bez zmiany hipotezy?

  • wprowadzić strefę bez transakcji wokół docelowej pozycji,
  • rebalansować dopiero po przekroczeniu istotnego progu,
  • unikać zleceń zbyt dużych względem bieżącej płynności,
  • rozłożyć większą transakcję w czasie, kontrolując ryzyko niedowykonania,
  • optymalizować portfel względem oczekiwanej poprawy po kosztach, nie wyniku brutto,
  • monitorować różnicę między kosztem modelowanym i rzeczywistym po wdrożeniu.

Najważniejsze wnioski

Koszty transakcyjne nie są kosmetyczną korektą dodawaną na końcu badania. Są częścią definicji strategii. Decydują, czy sygnał można skalować, jak często warto handlować i czy teoretyczna przewaga pozostaje dodatnia po wdrożeniu.

Wiarygodny backtest podaje wynik brutto i netto, definiuje turnover, pokazuje wrażliwość na koszt oraz porównuje model z rzeczywistymi wykonaniami. Dopiero wtedy krzywa kapitału opisuje proces inwestycyjny, a nie tylko idealne ceny z pliku historycznego.

Źródła

Zastrzeżenie edukacyjne: materiał ma charakter wyłącznie edukacyjny i informacyjny. Nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej, porady finansowej ani oferty nabycia lub sprzedaży instrumentów finansowych. Rzeczywiste koszty zależą od brokera, rynku, instrumentu, wielkości zlecenia i warunków płynności.